W poprzedniej części
pokazałem, jak jednym prostym zabiegiem
medyczno-marketigowo-medialnym, ogromne koncerny potrafią zapewnić
sobie nie tylko duży rynek zbytu ale w dodatku ciągle powiększający
się rynek zbytu. Dla przykładu w samych tylko Niemczech, gdzie
wprowadzono całkowicie samowolne normy, dotyczące poziomu
cholesterolu i jego dopuszczalnej granicy, zaowocowało
sklasyfikowaniem ponad 8 milionów Niemców jako „chorych na
cholesterol”. Między innymi, taką informację z sąsiedniego
podwórka możemy znaleźć w książce doktora Mathiasa Ratha
„Dlaczego zwierzęta nie dostają zawału serca, tylko my ludzie”
Podobną informację
możemy znaleźć we wcześniej cytowanym artykule Witolda
Jamrołowicza: „Cukrzyca, miażdzyca, nadciśnienie – jeźdźcy
apokalipsy trzeciego tysiąclecia”: „Przeciętny dorosły
człowiek zazwyczaj ma poziom cholesterolu całkowitego 220-250
mg/100 ml. Ustanowiono więc normę na 200 mg/100 ml, a w
przypadku występowania chorób niedokrwiennych nawet, gdy pacjent ma
poziom 180 mg/100 ml, nadal przepisuje się odpowiednie leki
obniżające ten wskaźnik. Magiczną liczbę 200 tak pijarzy wbili
wszystkim do głów, że obecnie spotykamy kobiety szczerze
zaniepokojone swoim podwyższonym poziomem cholesterolu. Na pytanie,
jak bardzo, pada odpowiedź: 205 mg/100 ml. Dwieście pięć jest
powodem do troski! Tymczasem 20 lat temu (właśnie przed
20 laty) uznawano za normę poziom do 280 mg/100 ml.
Ponadto młode kobiety są chronione przed miażdżycą przez
estrogeny. A wreszcie, poziom cholesterolu nie ma bezpośredniego
związku z chorobą. Można mieć 350 mg/100 ml i elastyczne
naczynia, a można 160 mg/100 ml i przebyć zawał. Naczyniowcy, w
przeciwieństwie do kardiologów, traktują badania cholesterolowe
racjonalnie, bez histerii. Zapewne dlatego, że naocznie na swoim
ekranie ultrasonografu widzą brak związku poziomu cholesterolu z
miażdżycą, ale to już inna historia.”
Dokładny związek (a
raczej brak tego związku) między cholesterolem a chorobami układu
krążeniowego tłumaczy w swojej książce doktor Mathias Rath. Na
podstawie wyników swoich badań stwierdził, że cholesterol odgrywa
tylko drugorzędną rolę w powstawaniu chorób serca.
Tymczasem prawdziwą przyczyną tych chorób, jest niestabilność
ścianek naczyń krwionośnych, a mówiąc prostszym językiem,
pogarszająca się elastyczność naczyń. Jednakże dowody
pogarszającego się stanu naczyń krwionośnych, która wynika z
chronicznego niedoboru witamin jest całkowicie ignorowana i
wyśmiewana przez przedstawicieli medycyny konwencjonalnej (z reguły
opłacanych przez producentów preparatów mających rzekomy wpływ
na leczenie tych chorób). Big Pharma woli ograniczać się do
ciągłego leczenia symptomów, ponieważ na usunięciu tych chorób
z pomocą naturalnych witamin nie da się zarobić. Koncerny tych
witamin nie są wstanie opatentować a co za tym idzie zarabiać na
nich. Na likwidacji tych chorób mogłyby jedynie stracić.
Tak, więc cały czas w
sposób zupełnie niezauważalny wszystkie wysiłki Big Pharmy idą w
kierunku wciągnięcia kolejnych osób w mechanizm nieustannego
brania leków statynowych. Ze wszystkich stron napływają do nas
wiadomości o zaletach dbania o niski cholesterol, lekarze w
większości przypadków bardzo chętnie przepisuję wyżej
wspomniane leki. Jednak rzadko kiedy możemy spotkać się z
informacjami na temat szkodliwości tych leków. A przecież one są.
![]() |
Źródło: http://nowadebata.pl/2011/11/08/statyny-medyczna-pomylka/ |
Bardzo obszernie Stephanie Seneff, biofizyk i inżynier z MIT w swoim artykule „To, jak naprawdę działają statyny, tłumaczy, dlaczego w rzeczywistości nie działają”, podaje kilka ciekawych informacji na temat tych leków. Pisze między innymi: „Metaanaliza siedmiu badań dotyczących statyn z udziałem w sumie 42. 848 pacjentów, obejmujących okres od 3 do 5 lat, wykazały 29% spadek
ryzyka wystąpienia poważnego incydentu kardiologicznego. Jednak z
uwagi na to, że pośród badanych ataki serca były rzadkością, w
liczbach bezwzględnych wynik ten oznacza, że terapii statynami,
trwającej 4.3 lata, należy poddać aż 60 pacjentów, aby uchronić
jednego z nich przed pojedynczym atakiem serca. W tym samym czasie,
wszyscy z nich doświadczą osłabienia fizycznego oraz umysłowego.”
Co to oznacza? Ni mniej ni więcej, że tylko jednemu
na 60 pacjentów przyjmujących „leki” statynowe w czymś one pomogą ale
bezwzględnie wszyscy odczują efekty uboczne brania tych preparatów.
Leki statynowe są również odpowiedzialne za inne przypadłości i bardzo często są to poważne, szkodliwe reakcje organizmu. A należą do nich:
- Zmiany osobowości / zaburzenia nastroju
- Problemy z mięśniami, polineuropatia (uszkodzenia nerwów stóp i dłoni) oraz rabdomioliza (rozpad mięśni poprzecznie prążkowanych)
- Zaburzenia funkcji seksualnych
- Upośledzenie układu odpornościowego
- Zaburzenia czynności wątroby lub trzustki, m.in. duży wzrost enzymów wątroby
- Katarakta
- Zwiększone ryzyko nowotworów
- Upośledzenie działania układu immunologicznego
- Poważne schorzenia zwyrodnieniowe mięśni (rozpad mięśni poprzecznie prążkowanych
- Zaburzenia trzustki
- Zaburzenia wątroby (ze względu na możliwy wzrost enzymów wątrobowych, należy kontrolować pacjentów pod kątem prawidłowego działania wątroby)
- Ponadto, niekorzystne skutki uboczne zależą od przyjmowanej dawki, a ryzyko dla zdrowia może być uzależnione od kilku innych czynników tj. przyjmowanie innych leków (które mogą zwiększyć skuteczność statyn), syndrom metaboliczny oraz schorzenia tarczycy.
- Przyjmując statyny musisz przyjmować CoQ10
Drogi czytelniku, jeżeli podoba Ci się to co czytasz, proszę poleć ten artykuł innym, wciskając poniższy przycisk - „Poleć To"
Do
powyższych komplikacji należy jeszcze dodać jedną, równie
istotną o której mówi w swoim wywiadzie dr Duane Graveline
przeprowadzonym przez dr Mercola, w lutym ubiegłego roku. Dr
Graveline miał okazję osobiście odczuć negatywne efekty działania
statyn.
Jego
historia przedstawia się następująco: „Dr
Graveline jako były astronauta co roku przechodził badania
lekarskie w Johnson Space Center w Houston. W 1999 roku poziom jego
cholesterolu wyniósł 280 i przepisano mu lek Lipitor.
“Kiedy
zasugerowali, abym przyjmował Lipitor (10mg) zgodziłem się,
ponieważ nie miałem powodu, aby martwić się o statyny,” mówi
dr Graveline, „Stosowałem go przez ok. rok zanim przeszedłem na
emeryturę.” Jednak szybko okazało się, że coś jest nie tak i
to było coś poważnego. „Sześć tygodni później pojawiły się
pierwsze objawy przejściowej amnezji globalnej,” podaje dr
Graveline. „Jest to nietypowa forma amnezji w której nagle pojawia
się zaburzenie tworzenia nowej pamięci i komunikacji. Nie wynika to
z niemożności mówienia, ale zaburzeń pamięci (nie pamiętasz
ostatniej sylaby wypowiedzianego przez kogoś słowa). Ponadto
dochodzi do wstecznej utraty pamięci, czasem obejmującej
kilkadziesiąt lat w wstecz.”
Jego
świadomość powróciła 6 godzin później w gabinecie neurologa,
który zdiagnozował jego chorobę: przejściowa amnezja globalna.
Przestał przyjmować Lipitor, choć lekarze zapewniali go, że lek
ten jest bezpieczny, a jego choroba to tylko zbieg okoliczności.
Nawroty choroby nie pojawiły się w ciągu tego roku, ale poziom
jego cholesterolu nadal wynosił ok. 280 podczas badań lekarskich.
Ponownie sugerowano, aby przyjmował Lipitor i uległ tym namowom.
„Przyznaję,
że martwiłem się, ale w międzyczasie rozmawiałem z prawie 30
lekarzami i paroma farmakologami,” mówi dr Graveline. „Wszyscy
przyznali, że ‘statyny nie mają takiego wpływu’. Dlatego znowu
zacząłem przyjmować statyny, ale tym razem tylko 5mg. … osiem
tygodni później wystąpił mój drugi i najgorszy atak choroby.
Byłem wtedy 13-letnim chłopcem przez 12 godzin…Kiedy wróciłem
do siebie, byłem już pewien, że coś jest nie tak ze statynami.”
Cały dowcip polega na
tym, że na przestrzeni lat, ciągle pojawiają się w renomowanych
czasopismach medycznych informacje o zupełnym braku wpływu leków
statynowych na zmniejszenie śmiertelności wśród osób cierpiących
z powodu chorób serca. Posłużę się w tym miejscu kilkoma
cytatami zaczerpniętymi z artykułu Dr Petera Dingle, który ukazał
się w numerze Nexususa ze stycznie 2011 roku.
- International Journal of Clinical Pharmacology and Therapeutics z 2003 roku: „Podstawowy środek zapobiegawczy w postaci statyun zapewnia jedynie niewielki, niemal nieistotne, zmniejszenie zachorowalności/śmiertelności z powodu choroby sercowo-naczyniowej.”
- Annals of Interrnal Medicine z 2006 roku: „Obecne dane kliniczne nie świadczą o tym, iż miareczkowa terapia lipidowa stosowana w celu uzyskania założonego niskiego poziomu LDL (tak zwanego „złego” cholesterolu) (przy pomocy statyn) jest korzystna i bezpieczna.”
- Terapeutics Letter z 2003 roku: „Nie wykazano, aby statyny w głównych próbach zapobiegawczych miały korzystny wpływ na ogólny stan zdrowia.”
Najlepsze
z tego, jest to, że ostanie cytowane stwierdzenie pochodzi od
niezależnych naukowców, którzy swoją analizę zrobili na
zamówienie Ministerstwa Zdrowia Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie,
które w dodatku zostało oficjalnie ogłoszone. I nic więcej z tego nie wynika - wnioski i efekty tych badań zostały całkowicie zignorowane przez społeczność lekarską. No cóż wystarczy odpowiednio
wyuczony przedstawiciel, który odpowiednio zaprezentuje korzyści
(chyba dla lekarzy) stosowania odpowiedniego leku, by napędzać
odpowiednio cały rynek zbytu.
W innym artykule
stworzonym przez Fundacje Weston Price pt: „Cholesterol - fakty i
mity”, można znaleźć przyczyny tak negatywnego oddziaływania
statyn na ludzki organizm. Większość znanych leków obniżających
poziom cholesterolu działają poprzez zablokowanie enzymu, który
odpowiada za powstanie cholesterolu w wątrobie (tzw. enzym HMG-CoA).
W dodatku leki te bezpośrednio wpływają na zmniejszenie
wytwarzania koenzymu Q10 w naszym organizmie. Jak ważny jest ten
koenzym niech świadczy informacja, że jest on obecny we wszystkich
komórkach organizmu ludzkiego odpowiedzialnych za produkcję
energii. Największe stężenie naturalnego koenzymu Q10 znajduje się
w sercu, wątrobie i nerkach ze względu na wysokie zapotrzebowanie
na energię. Organy te nie są w stanie prawidłowo funkcjonować bez
tego ważnego enzymu.
Na koniec tej części
dodam, że szczytem całego przekrętu promowania nisko tłuszczowej
diety (która praktycznie ma znikomy wpływ na poziom cholesterolu)
oraz zalecanie nam leków statynowych (głównie one powodują niższy
jego poziom) uzyskujemy jedynie efekt niższego cholesterolu, poprzez
blokowanie prawidłowej pracy wątroby. W dodatku efekt ten wcale nie
jest dla nas korzystny, ponieważ wbrew temu co się nam wmawia
pozbawiamy się jednej z najważniejszych substancji w naszym
organizmie. A na dokładkę zaburzamy w naszym organizmie wytwarzanie
bardzo istotnego koenzymu, którego niedobory w konsekwencji prowadzą
do niewydolności serca! Zaraz, zaraz przecież teoria lipidowa
została stworzona by uchronić nas przed chorobami serca! No
właśnie, tylko że prawda jest dokładnie odwrotna.
P.S. Dla wszystkich, których interesuje temat profilaktyki zdrowia przygotowałem prezent. Każda osoba, która polubi tego bloga i zapisze się na listę, korzystając z poniższego formularza, otrzyma w najbliższych dniach darmowy fragment mojego e-booka pt.: "10 nawyków dla zdrowia, czyli jak cieszyć się dobrym zdrowiem zmieniając kilka prostych rzeczy."