„Jak wynika z dostępnych nam danych, większość polityków nie jest
zainteresowana prawdą, ale władzą i jej utrzymaniem. Aby ją utrzymać, kluczowe
jest trzymanie ludzi w ignorancji, tak by żyli nieświadomi prawdy, nawet tej o
ich własnym życiu. Tak, więc to, co nas otacza, jest gęstą osnową kłamstw,
którymi się żywimy.”
Powyższe stwierdzenie, jest
przemową wygłoszoną przez Herolda Pintera z okazji wręczenia mu Nagrody Nobla w
dziedzinie literatury w roku 2005 i pochodzi z czasopisma Nexus, wydanego na
przełomie stycznia i lutego 2011 roku.
Czytając ten tekst pewnie przez
głowę przebiega myśl: „tu ma być o zdrowiu a jest o polityce.” Odpowiem na to:
to tylko tak z pozoru. Co prawda Herold Pinter odniósł się do polityków, ale
jestem w pełni przekonany, że swobodnie ten tekst można by odnieść do naukowców
jak i przemysłu farmaceutycznego. Również w tej dziedzinie, moim zdaniem
została stworzona „gęsta osnowa kłamstw” i kłamstewek, które maja na celu
utrzymać istniejący rynek zbytu oraz dawać możliwość ciągłego jego
powiększania.
Co więc, uczyniłem głównym
tematem dzisiejszego tekstu? Opowiem dziś o największym przekręcie,
współczesnej medycyny, z jakim mamy, współcześnie do czynienia. Chodzi mi o
wojnę, jaką farmacja wypowiedziała cholesterolowi. Od niemal pół weku trwa
bezwzględna nagonka i walka mająca obniżyć poziom cholesterolu we krwi,
ponieważ jak donoszą „ośrodki naukowe”, jego wysoki poziom jest jedną z
głównych przyczyn chorób serca i układu krążenia.
Na początek może kilka
słów o samym winowajcy, który aktualnie uważany jest za wroga
numer jeden, najgroźniejszego terrorystę współczesnej
cywilizacji, za postrach i przyczynę ogólnej paniki wśród
wiecznie się leczących z którym bezsilnie walczy na wszelkie
sposoby konwencjonalne medycyna. „Cholesterol jest to organiczny
związek chemiczny, lipid z grupy steroidów. Jego pochodne występują
w błonie każdej komórki zwierzęcej, działając na nią
stabilizująco i decydując o wielu jej własnościach. Jest także
prekursorem licznych ważnych steroidów takich jak kwasy żółciowe
czy hormony steroidowe. Cholesterol jest niezbędny do prawidłowego
funkcjonowania organizmu i pochodzi zarówno ze źródeł pokarmowych
jak i biosyntezy de novo.”
Warto jeszcze dodać, że
cholesterol pełni „kluczową rolę w wielu procesach
biochemicznych, m.in.: syntezie witaminy D3 oraz hormonów o budowie
sterydowej takich jak kortyzon, progesteron, estrogeny i testosteron.
Jego obecność w błonach komórek nerwowych mózgu ma duże
znaczenie dla funkcjonowania synaps. Istnieją też doniesienia, że
odgrywa on dużą rolę w działaniu systemu immunologicznego
(odpornościowego).” To tyle z wikipedii.
Podobnie opisuje Jerzy
Maslansky w książce „Od lekarza do grabarza”: „Cholesterol jest
jedną z najważniejszych substancji w organizmie. Około 15%
cholesterolu znajduje się w mózgu. Reszta wykorzystywana jest
między innymi do budowy komórek i zapasów żółci. Jako komponent
wielu hormonów, bierze udział w syntezie ich, a wśród nich
estrogenów. Zaniżony, prowadzi do jeszcze większej nadwyżki
estrogenu, co ostatecznie kończy się dalszą utratą równowagi
hormonalnej oraz nieprawidłowym funkcjonowaniem najważniejszych w
układzie krwionośnym hormonów, jakimi są prostacyklina oraz
tromboksan. … Jego rola jest tak ogromna, że ilość,
jakie produkuje wątroba, tylko w 80% pokrywa aktualne nań
zapotrzebowanie. (mój przypis: a skoro tak to
warto zdać sobie sprawę z tego, że zmiejszone spożywanie
cholesterolu może mieć wpłych zaledwie na pozostrałe 20% poziomu
tego związku, który pochodzi z pożywienia) Jest on
początkiem i końcem wszystkich fizjologicznych procesów.
Nadprodukcja jego nie wchodzi w rachubę. Brakujące organizmowi 20%
musi być dostarczone z zewnątrz! Niespełnienie tego warunku
powoduje dodatkowe i zbędne obciążenie wątroby –
najważniejszego z organów, decydującego o stopniu naszej fizycznej
kondycji.”
Dlaczego tak zaciekłą
walkę współczesnej medycyny z cholesterolem określiłem
największym przekrętem w historii. Bo zupełnie pomija się
wszystkie powyższe, jakże ważne dla nas funkcje cholesterolu,
nagłaśniając tylko jakże on jest niebezpieczny i jak bardzo
trzeba z nim walczyć. Dlaczego tak jest? Na
początek, tak dla pełnego obrazu całej sprawy podam informacje z pochodzące z
filmu: Zdrowie na sprzedaż”. Autorzy tego dokumentu ustalili, że dziesięć
największych firm farmaceutycznych kontroluje praktycznie cały światowy rynek
leków. W 2004 roku zarobiły one ponad 70 miliardów dolarów. Wśród najczęściej
sprzedawanych leków na świecie są środki na obniżenie poziomu cholesterolu.
Firmie Pfizer ich sprzedaż w ciągu roku przyniosła ponad 10 miliardów dolarów
zysku, a firmie Merck ponad 6 miliardów dolarów. Rok rocznie w samej tylko
Australii przepisuje się leki statynowe o wartości 1 miliarda dolarów.
Natomiast w USA 40 milionów ludzi, rocznie zażywa leków statynowych za łączną
kwotę 4o miliardów dolarów. Myślę, że sami się zgodzicie, z tym, że
zdiagnozowanie i ciągłe leczenie podwyższonego cholesterolu to łakomy kąsek dla
koncernów.
Więcej, równie ciekawych
informacji o działaniu tak zwanej wielkiej farmacji (BigPharma) usłyszysz w
poniższym filmie.
Wróćmy jednak do głównego tematu.
Jak już na wstępie wspomniałem cholesterol nie jest tym wszystkim, co złe. Ma
on swoje zadania do spełnienia w naszym organizmie i bez niego nie jesteśmy w
stanie żyć. Dlaczego nagonkę na niego nazwałem przekrętem? Jest kilka spraw w
tej kwestii. Będę ich dotykał po kolei.
Po pierwsze regularnie, co kilka
lat obniża się dopuszczalną normę wysokości poziomu cholesterolu we krwi.
Oczywiście robią to naukowe autorytety, zapewne na podstawie ważnych przesłanek
i wyników badań. A przynajmniej nam, stojącym po drugiej stronie strumienia
informacyjnego tak się mogłoby zdawać. Jednak abstrahując od prawdziwości
przesłanek, mających na to wpływ, przyjrzyjmy się, jakie są tego efekty. Posłużę
się tu nieco innym przykładem, ale świetnie opisującym zjawisko, o które mi
chodzi. Znalazłem tą informację w artykule Witolda Jamrołowicza: „Cukrzyca, miażdzyca,
nadciśnienie – jeźdźcy apokalipsy trzeciego tysiąclecia”, który ukazał się w
Poradniku dobrego zdrowia.
„Za wybiegające poza normę, wg zasad z 1950 roku, uznamy osoby z
ciśnieniem wykraczającym poza 2SD, czyli wyższym, niż 160 mm lub niższym niż 60
mm Hg. Wg tamtej definicji, osób mających nadciśnienie będzie 2,3%, czyli
milionów oraz taka sama będzie liczba osób z niedociśnieniem, pozostałe 95,6%
uznajemy za normę. Było w tych zdrowych osób w 1950 roku ponad 3,5 miliarda.
Od tamtych czasów konsekwentnie obniżane są normy zdrowia dotyczące
trzech wskaźników: ciśnienia tętniczego, poziomu glukozy i poziomu
cholesterolu. Niewielkie obniżenie normy ciśnienia ze 160 mm Hg do 140 mm Hg,
praktycznie nie zauważalne przez opinię publiczną, lekarzy i samych chorych,
zaowocowało w latach 70-tych zwiększeniem liczby osób kwalifikowanych do
leczenia lekami hipotensyjnymi z 2,3% do
16%, czyli blisko SIEDMIOKROTNIE.”
![]() |
źródło: http://nowadebata.pl/2011/11/08/statyny-medyczna-pomylka/
dla tych którzy nie znają angielskiego: Pierwszy od lewej mówi: Mam pomysł dajmy połowie populacji dragi (gra słów : drug to lek ale też narkotyk). Drugi mówi: Mam lepszy pomysł, każmy wszystkim płacić nam za te dragi. Trzeci mówi: Mam najlepszy pomysł, nazwijmy to medycyną! |
Tak, więc niemal nie zauważalne
obniżenie danej normy przekłada się w sposób miarodajny na konkretne wyniki
finansowe koncernów farmaceutycznych. Nic, więc dziwnego, że leki na obniżenie
poziomu cholesterolu należą do najbardziej rentownych produktów tych firm.
Wystarczy, co kilka lat minimalnie obniżyć normę, by móc cieszyć się kolejnym
wzrostem przychodów. Tylko ciekawe, co koncerny zrobią, gdy w pewnym momencie
okaże się, iż według „najnowszych badań” niemal całe 100% populacji należałoby
leczyć na podwyższony cholesterol? Jak nas będą próbowały przekonać do takiego
idiotyzmu?
Z racji obszerności tematu
pozwolę sobie rozbić go na kilka części. Tak, więc CDN…
P.S. Dla wszystkich, których interesuje temat profilaktyki zdrowia przygotowałem prezent. Każda osoba, która polubi tego bloga i zapisze się na listę, korzystając z poniższego formularza, otrzyma w najbliższych dniach darmowy fragment mojego e-booka pt.: "10 nawyków dla zdrowia, czyli jak cieszyć się dobrym zdrowiem zmieniając kilka prostych rzeczy."
Drogi czytelniku, jeżeli podoba Ci się to co przeczytałeś, proszę poleć ten artykuł innym, wciskając poniższy przycisk - „Poleć To"
No to smacznego jajka :) Byle od kury jedzącej zielsko, ziarno i robale, oglądającej słońce i grzebiącej w ziemi. A zdrowie ma niestety bardzo dużo wspólnego z polityką...
OdpowiedzUsuńTak, to prawda służba zdrowia i polityka w parze idą. A co do jajek, mam to wyjątkowe szczęście, że jadam jajka wyłącznie od happy chickens, czyli kurek o jakich napisałaś :-) Tak więc Tobie i wszystkim - smacznego jaja!
Usuń