W poprzednim tygodniu zamieściłem
artykuł Justyny Sochy o błędnym
łączeniu epidemiologii i matematyki. Dziś, zgodnie z obietnicą
zamieszczę kolejny artykuł tej autorki. Jak już wielokrotnie
wspominałem temat szczepień, z wiadomych powodów jest mi bliski.
Te dwa małe powody ciągle biegają po domu i za wszelką cenę
próbują go roznieść na elementy pierwsze. Są wyjątkowo
utalentowane te dwa małe powody, począwszy od pozowania na klauna i
rozbawiania wszystkich wkoło, skończywszy na czyszczeniu
wszystkiego z pomocą ogrodowej ziemi. Ale to co dla mnie jest
najważniejsze, to fakt o którym parokrotnie już wspominałem, że
obaj rosną i są w pełni zdrowi a co ważniejsze ich układ
odpornościowy rozwija się w sposób naturalny, w swoim własnym
tempie.
 |
| Moje dwie pociechy Patryk i Marcin - w akcji. |
Efekt tego jest
taki, że w odróżnieniu od większości znanych mi dzieci w tym
wieku są nad podziw odporni a jeśli z rzadka, kiedy już trafi się jakaś
infekcja, trwa ona około 1 – 2 dni i niemal samoistnie znika, bez
stosowania jakichkolwiek konwencjonalnych leków (przede wszystkim bez antybiotyków). Temat szczepień jest o tyle aktualny, że właśnie
w tych dniach ma miejsce próba przepchnięcia przez parlament
kolejnej ustawy, która jeśli wejdzie w życie da znacznie większe
uprawnienia sanepidowi niż dotychczas posiadał. W efekcie jej wprowadzenia,
przy następnej nagonce ze strony kartelu farmaceutycznego pod
tytułem grypy świńskiej, ptasiej, krowiej czy kociej (diabli
wiedzą jaką kolejną wymyślą), kraj nasz będzie niemal zmuszony
zakupić stworzone w tym celu preparaty i w imię wyższego (kogo?
- nie wiem, bo na pewno nie naszego) dobra,
podać je wszystkim obywatelom. Po więcej szczegółów odsyłam tutaj i tutaj.